wtorek, 10 maja 2016

Wyzwanie Gościa PC - Polne kwiaty

W tym miesiącu "gościmy" u siebie Joankę Z. - naszą fantastyczną projektantkę, którą możecie poznać z nieco innej strony. O pasji Asi do szycia, pięknych tkanin i naturalnych motywów oraz o innych Jej pasjach i firmie, którą prowadzi możecie poczytać w tym fascynujacym wywiadzie --> klik, klik

Tym, co wyróżnia Joankę Z. spośród innych szyciowych marek jest miłość do roślinnych motywów. W pracach Asi znajdziecie ich całe mnóstwo. Temat wyzwania zaproponowany przez Joankę nie mógł być więc inny:

"Polne kwiaty"



Stwórzcie prace inspirowane dzikimi kwiatami, rosnącymi na polach i łąkach. Pełne kolorów, radości i bardzo kwiatowe oczywiście ;)

Ale zanim zabierzecie się za swoje prace, może zainspirujecie się pracami naszego DT.

Joanka Z. stworzyła niepowtarzalną "nerkę":



Szaneta przygotowała decoupage'ową bransoletę z makami:



Kathinna stworzyła słodkie ciastko z lukrem pomalowanym w polne kwiaty:



A ja przygotowałam kartkę z bukietem polnych kwiatów:



Zanim zabierzecie się za craftowanie, koniecznie przypomnijcie sobie zasady naszych wyzwań:

1. Na wyzwanie przygotowujemy prace nowe, nie publikowane przed dniem rozpoczęcia wyzwania.
2. Prace powinny być podlinkowane za pomocą "żaby" (podajemy link do posta z pracą na wyzwanie, nie do całego bloga lub link do konkretnej pracy na Waszym profilu na Facebooku, nie do całego profilu).
3. Umieszczamy banerek wyzwania na blogu, wraz z aktywnym linkiem do wyzwaniowego posta. Na profilu na Facebooku, w opisie zdjęcia zgłaszane pracy umieszczamy link do naszego wyzwania.
4. Prace powinny nawiązywać do tematu wyzwania i być zgodne z podanymi wytycznymi.
5. Na przygotowanie prac macie czas do  9 czerwca 2016 r. do północy.

UWAGA! Cenimy Waszą pracę, twórcze zaangażowanie i chęć podzielenia się z nami swoim rękodziełem. Dlatego nie usuwamy z listy zgłoszeń prac, które nie spełniają wyzwaniowych wymagań. Jednak zaznaczamy, iż przygotowane niezgodnie z wytycznymi prace nie będą brane pod uwagę przy głosowaniu ani przy przydzielaniu ewentualnych nagród. Bardzo prosimy więc o zwrócenie na to uwagi.

Na zwycięzcę zabawy czeka nagroda przygotowana przez Joankę Z.

ta oto przecudnej urody "nereczka" :)



Zapraszamy do zabawy :)



czwartek, 5 maja 2016

PKP... Joanka Z.

Witajcie,

mamy już 5 dzień maja, a więc czas na kolejny wywiad z fantastyczną, kreatywną i przedsiębiorczą Pomorzanką. Tym razem Gościmy u siebie kogoś wyjątkowego, szczególnie bliskiemu nam i naszemu blogowi... Kogoś, bez kogo Pomorze Craftuje nie byłoby takie samo ;) Fenomenalną mistrzynię maszyny do szycia, która do naszego bloga wnosi mnóstwo pozytywnej energii i masę fantastycznych pomysłów, również w formie kursów DIY, które dla nas przygotowuje... Artystkę z zawodu i z zamiłowania... Prawdziwą kobietę biznesu, która z własnej pasji stworzyła rozpoznawalną marke szyciowych cudeniek. Mam nadzieję, że ten wywiad pozwoli Wam poznać Ją trochę bliżej :) 

Przed Wami Joanka Z :)



Kiedy i jak zaczęła się Twoja przygoda z rękodziełem?

Początek historii jest typowy: od dziecka lubiłam rysować, kolorować, wycinać z papieru kości dinozaurów, robić ubranka dla lalek, później ¬¬ przyszedł czas ręcznie robionych  prezentów dla rodziny i znajomych. Zaczęłam robić biżuterię , liznęłam decoupage’u. Tak na serio zajęłam się rękodziełem podczas studiów - zamiast pisać licencjat zaczęłam szyć i to mnie wciągnęło.  Zaczęło się od uszycia torby - nie chciałam wydać dużo pieniędzy, nie podobało mi się też nic dostępnego w galeriach. Później zaczęłam przerabiać wszystkie możliwe ubrania, szyłam też od podstaw. Założyłam bloga dla motywacji i wsiąkłam!




Forma rękodzieła, która z pewnością jest najbliższa Twojemu sercu to szycie. Czy są jednak inne rodzaje craftowej aktywności, którym lubisz się oddawać?

Na chwilę obecną realizuję się głównie szyjąc, to lubię najbardziej. Raz na jakiś czas coś narysuję, wyszyję, pogrzebię w skórze, zajmę się meblami, czasem pobawię się lustrzanką, ale to raczej sporadyczne działania.  Jedno jest pewne: to, czego nie umiem totalnie to dzierganie na drutach, wszystko inne mi wychodzi.




Studiowałaś malarstwo na gdańskiej ASP. Jak od pędzli i farb przeszłaś do maszyny do szycia, nici i tkanin? Czy Twoje wykształcenie pomaga Ci w tworzeniu? 

Myślę, że pędzle i farby nie mają u mnie dużo wspólnego z szyciem, tylko raczej chęć robienia wszystkiego samemu, rzetelnie. ASP na pewno wyrobiła we mnie cierpliwość i ugruntowała troskę o zestawienie faktur,  wzorów i kolorów. Szybko porzuciłam malarstwo, na rzecz historii sztuki, ponieważ tak naprawdę bardziej interesowała mnie historia, technologia i warsztat rzemieślniczy niż spełnianie się jako „artystka”. Ale wrażliwość kolorystyczna została. Często kiedy uzgadniam z klientami  szczegóły dostaję informację: „ufam Pani, Pani najlepiej dobierze kolory, proszę zrobić tak, jak Pani uważa”, nie spotkałam się nigdy z rozczarowaniem. Dziś mogę o sobie śmiało powiedzieć, że czuję się dobrym, świadomym tego co robi, rzemieślnikiem. 



Jak wygląda Twój warsztat pracy? Czy jest coś, bez czego nie wyobrażasz sobie pracy?

Od niedawna cieszę się własną pracownią – mam swój własny, duży kąt, gdzie mogę swobodnie działać, gdzie maszyna stoi luzem i nie przygniata mnie wieża materiałów. Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie pracy bez tego miejsca, bez yerby i mojego Męża, który dzielnie pomaga mi w krojeniu materiałów i przygotowywaniu produktów.  




Tworzone przez Ciebie prace są oryginalne i z pewnością rozpoznawalne. Jak opisałabyś swój styl? Czy jest ktoś lub coś, co stanowi dla Ciebie szczególną inspirację?

Tak, często spotkałam się z określeniem, że moje rzeczy są „joankowe”, co mnie zawsze cieszy, bo widocznie to, co robię odzwierciedla to, kim jestem i co lubię. Na czym polega „joankowość”? Łączy w sobie naturalność tkanin, wygodę i praktyczność, jest mieszanką stylu boho i folk. Jestem perfekcjonistką, więc każdy produkt wykonany jest do tego solidnie i z sercem – od pierwszych cięć po opakowanie. Inspiruję się otaczającą mnie przyrodą (uwielbiam leśne i polne motywy), a moim niedoścignionym wzorem jest od lat studiów mój król rękodzieła XIX w – William Morris, ojciec ruchu odnowy rzemiosł Arts& Crafts, który tworzył przepiękne kwieciste wzory. 




Ze swojej pasji do szycia uczyniłaś sposób na życie. Joanka Z. to marka rozpoznawalna przez miłośników oryginalnych, szychowych gadżetów. Jak powstała Twoja firma?

To nie był zaplanowany ruch. Niektóre marki są specjalnie kreowane, powstają w przemyślany wcześniej  sposób. Szyłam i szyję nadal z pasją. W pewnym momencie coraz więcej osób było zainteresowanych chęcią kupna robionych przeze mnie rzeczy, postanowiłam więc działać uczciwie, legalnie i założyłam firmę z dnia na dzień, bez kombinowania z pozyskiwaniem środków itp. (i tak by mi nie przysługiwały). Nazwa „Joanka Z.” przylgnęła do mnie, jestem po niej rozpoznawana mimo zmiany nazwiska z „Z.”na „J.”, a to jak się rozkręciła pozwoliło mi porzucić moje pół etatu i zająć się w pełni tym, co kocham i dawać tym radość innym.




Co możemy znaleźć w „joankowej” ofercie? Dla kogo przeznaczone są tworzone przez Ciebie przedmioty?

Wiodącym produktem, po którym jestem najbardziej rozpoznawalna są saszetki – nerki. Szyję głównie akcesoria, które łączą w sobie nie tylko „joankowy” klimat, ale są przede wszystkim wygodne i praktyczne: ciepłe bawełniane kaptury, torby, kosmetyczki, portfele, pokrowce na maty do jogi/ćwiczeń  oraz odblaskowe opaski i breloki (szczególnie lubiane są odblaskowe liski). Najczęstszym klientem są osoby, takie jak ja: osoby aktywne, ceniące wypoczynek na świeżym powietrzu, młode mamy, osoby lubiące rękodzieło w etnicznym, naturalnym klimacie. Zgłasza się do mnie tak naprawdę sporo różnych osób, bo mój wachlarz możliwości jest spory. Często przyjmuję indywidualne zamówienia np. na maskotki czy zabawki sensoryczne (kostki, książeczki), które po opublikowaniu ich na blogu zaciekawiły wielu rodziców.    




Gdzie można kupić Twoje prace? 

Można znaleźć je w sklepie internetowym: joanka-z.pl, tutaj jest dostępna najbardziej aktualna oferta i unikaty, których nie umieszczam w innych miejscach. Produkty są dostępne również na wiodących platformach z rękodziełem: DaWanda, ArtMadam, Decobazaar, Etsy, a także stacjonarnie w Trójmieście: w sklepach Elska oraz w Galerii Saspere centrum Gdańska. Można spotkać mnie również osobiście na targach z rękodziełem w Trójmieście.



Prócz przedmiotów, które można znaleźć w ofercie sprzedażowej Twojej firmy, tworzysz też inne przedmioty, np. fantastyczny, recyklingowy dywan, który przygotowałaś na ostatnie kolorystyczne wyzwanie na blogu PC. Skąd czerpiesz pomysły na takie nietypowe realizacje?

Życie mnie do nich pcha ;) Tak naprawdę jestem skąpcem, nie lubię wydawać pieniędzy na coś, co wiem, że mogę zrobić sama. Ogromnym motorem napędowym jest kupione mieszkanie, w które musimy z Mężem włożyć sporo pracy, wynikiem tego jest np. wspomniany dywan. Szyję poduszki, obijamy na nowo pufy  - staramy się działać po kosztach, a jednocześnie mieć rzeczy w takim duchu, jakim chcemy. Lubię działać w sposób ekologiczny, recyklingowy i przerabiam to, co mam na coś ciekawego.



Opowiedz nam jeszcze troszkę o sobie… Czy masz jakieś inne, niecraftowe hobby? Co robisz w wolnym czasie? 

Jak tylko Mąż wygoni mnie od maszyny to spędzam aktywnie czas poza domem. Mieszkam na granicy lasu – zwykle dreptam po ścieżkach, jeżdżę na rowerze, doszkalam się w zakresie zielarstwa i marketingu. Ostatnio mocno chłonę wiedzę w zakresie roślin – znoszę do domu różne chwasty i robię z nich przetwory, miody, kosmetyki. Wieczory i weekendy spędzam z Mężem i znajomymi, głównie w plenerze i z plecakiem, biorąc z życia ile się da!


Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Asi, Jej twórczości i Jej firmie, zajrzyjcie koniecznie na "joankowy" blog. Znajdziecie tam mnóstwo świetnych prac i cudownych inspiracji --> klik, klik

Razem z Joanką zapraszamy też na Jej firmową stronę --> klik, klik Jeśli spodobały się Wam produkty made by Joanka Z. na stronie znajdziecie informacje, jak i gdzie możecie stać się ich właścicielami :)

Żeby być na bieżąco ze wszystkim, co związane z Joanką, koniecznie polubcie profil pracowni na Facebooku --> klik, klik

I zajrzyjcie do nas już niedługo, bo Asia przygotowała dla Was jedyne, niepowtarzalne i bardzo joankowe wyzwanie :)

Pozdrawiam majowo,

niedziela, 1 maja 2016

Kwietniowe inspiracje

Witam w kwietniowych inspiracjach.
Mam dla Was same cudeńka (jak co miesiąc) same perełki , niesamowite projekty. Jedyne w swoim rodzaju.
Zapraszam do oglądania

Sylka
 
 





Beaśka  Cudowne trzy pannice o okrągłych kształtach czekające na słoneczko i plażing.

   

Retro Drobiazgi   Genialna retro ramka



Ola- Galeria zamka  Domek



Anita-Szydełko drugi świat  Misia Tamisia



 
Pozdrawiam inspirująco

czwartek, 28 kwietnia 2016

Tutorial: bransoletki makramowe

Makrama, czyli plecionka, wykonana z nici, sznurków, wiązanych w supły, jest prosta w wykonaniu i może dać nam niesamowite efekty, jeżeli użyjemy swojej wyobraźni! Chciałabym Wam pokazać, jak w łatwy sposób wykonać plecioną, etniczną bransoletkę.

Makramy można tworzyć, zaplatając supełki na setki sposobów. Zanim zaczniemy robić bransoletkę zobaczcie, jak zrobić prosty splot makramowy.

Potrzebne nam są 4 sznurki. Idealnie nadają się do tego sznurki bawełniane, woskowane. Im grubsze, tym większy splot (i mniej roboty ;P). Dwa posłużą nam jako "baza" (czarne), to na nich będziemy tworzyć splot, dobierając na zmianę sznurek lewy i prawy. Specjalnie wprowadziłam dwa kolory sznureczków (czerwony i niebieski), aby było wyraźniej widać, jak je zaplatać. Najpierw bierzemy lewy sznureczek, przeplatamy go POD spodem tych czarnych i kierujemy do góry, następnie prawy prowadzimy NAD czarnymi i przez środek czerwonego. I na odwrót z drugiej strony: lewy górą, a prawy bierzemy pod spód. I na zmianę: lewy dołem i prawy górą, lewy górą i prawy dołem. i jeszcze raz i jeszcze raz... Po opisie może to się wydawać trudne, ale wystarczy, że ułożycie sznurki według zdjęć i szybko zrozumiecie o co chodzi.


Jeśli chcecie wykorzystać kolorowe sznurki, aby uzyskać taki efekt kolorystyczny, to pamiętajcie, że ten sznurek, który ma tworzyć boki przeplatamy zawsze pod spodem. To wiązanie przypomina trochę to najzwyklejsze, jakie stosujemy najczęściej w ciągu dnia, np. sznurując buty.

Czas na bransoletkę!


Materiały jakich potrzebowałam: 2 sznurki bawełniane: czarny (0,8mm grubości - tutaj lepiej zastosować cieńszy - będzie łatwiej nawlekać koraliki, ok. 100 cm) i bordowy (1mm grubości, 120 cm), i koraliki (u mnie: po dwa drewniane i ceramiczny walec).


Czarny sznurek "bazowy" złóżmy na pół. Warto go sobie gdzieś przymocować, przykleić taśmą, aby był napięty - będzie nam wygodniej. Ok. 10 cm od końca zawiążmy bordowy sznurek, tak aby jego końce miały jednakową długość. I jedziemy: lewy dołem - prawy górą, lewy górą, prawy dołem... i mamy 2 supełki.

...i 10 supełków ... i 20. Po 24 supełkach nawlekłam koralik. Supełkujemy dalej bez zmian.


Po 4 supełkach mamy kolejny koralik...


... znowu 4 supełki i kolejny, dominujący koralik - serce naszej bransoletki. I supełkujemy dalej, tworząc lustrzane odbicie.


I jeszcze jedno: ważne jest, aby nie pogubić rytmu, ale nie martwcie się: jeśli się pomylicie splot zacznie się dziwnie wykręcać i od razu się zorientujecie, że coś jest nie tak.

Kiedy Wasza bransoletka osiągnie pożądaną długość końce bordowych sznurków zwiążcie w supełek (taki zwykły dla odmiany). Ja zawsze daję na supełek jeszcze kroplę transparentnego kleju (polecam niezawodny klej MAGIC), aby mieć pewność, że sznurek się nie rozwiąże.


Przytnijmy też sznurki bazowe, tak aby miały po 8 cm z obu stron i zawiążmy supełki na ich końcach. Złóżmy je razem na przemian. 


Osobnym kawałkiem sznurka (idealnie nadają się do tego resztki) owińmy raz albo dwa razy zakończenia bransoletek. Zwiążmy go dwa razy tworząc zwykły supełek i mocno zaciśnijmy. Można napuścić kroplę kleju transparentnego, aby mieć pewność, że supeł się nie rozwiąże. Dzięki temu zabiegowi końce będzie można regulować. Dokładnie wygląda to tak:


Przytnijmy odstające końcówki i... gotowe:)


Do boju!
Powodzenia!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...